Są duchy na Wałach Chrobrego…

Wchodzi duch pokazywany w ramach szczecińskiego Kontrapunktu, jest zabawą z jednym z najsłynniejszych dramatów Shakespeare’a. Weronika Szczawińska i Piotr Wawer jr podejmują się próby połączenia Hamleta ze światem duchów naszych teatralnych ojców. W tej przestrzeni pojawiają się jednak nie tylko figury symboliczne, ale też ojcowie bliżsi codzienności.

W spektaklu użyty zostaje jedynie fragment Hamleta. Pierwsza scena: taras na zamku w Elsynorze, strażnicy, no i wiadomo – duch zmarłego króla, zwiastun nadchodzącego nieszczęścia… motor napędzający akcję. Rozmowa Hamleta z ojcem stanowi wstęp do dalszej gry z konwencją.

Widz zastaje scenografię złożoną z białych materiałów rozwieszonych w przestrzeni sceny, różnego rodzaju tekstyliów: zasłon, firanek, prześcieradeł. Całokształt przypomina bazę budowaną w dzieciństwie, której konstrukcja opierała się na kocach i krzesłach. Scena składa się z kilku platform o różnych wysokościach oraz z wybiegów. Centralny z nich zwrócony jest frontem do widowni. Konsekwencją scenografii są również kostiumy – prześcieradła z wyciętymi dziurami na oczy przywodzą na myśl najbardziej oczywiste wyobrażenie ducha. Zarówno za scenografię, jak i kostiumy odpowiada Marta Szypulska. Ten element wizualny oddala nas od aktorów, przez co trudno będzie wyłapać, który z bohaterów zabiera głos w danej scenie. Aktorzy pozbawieni możliwości fizycznej ekspresji, dosłownie znikają pod materiałem.

Spektakl zbudowany jest z sekwencji łączonych powracajacym motywem: krótką melodią, migoczącym światłem oraz słowami: „Mów, powinnością moją słuchać ciebie”. I tak oto, w jednego z aktorów wstępuje duch ojca. Co będzie cyklicznie powtarzane z każdą następną sekwencją. Aktorzy-duchy, wprowadzają nas w różne światy, ukazują pozorne figury autorytetów. Przed widzem postawione zostaje pytanie: czy chcemy takich wzorców i czy warto za nimi podążać. Spektakl staje się tym samym próbą rozliczenia z bagażem emocjonalnym, który otrzymujemy w pakiecie z wychowaniem. W pewnym momencie duch ojciec – mistrz teatralny, w opresyjny sposób sugeruje, jak odgrywać daną scenę. Daje to nową perspektywę, pokazuje jak łatwo autorytet może przekształcić się w narzędzie kontroli.

W całość wplecione zostają również fragmenty: pracy ze świadomym oddechem, ćwiczeń relaksacyjnych czy piosenek, których autoironiczny charakter konfunduje widza. Elementy terapeutyczne pojawiają się na zasadzie kolejnej gry z konwencją. Z jednej strony sugerują one próbę przepracowania relacji z „ojcami”, z drugiej obnażają, jak łatwo język terapii może stać się wyuczonym schematem, odgrywaną rolą. W scenicznym wachlarzu duchów odnajdujemy: duchy pomocne/neutralne, ducha ojca, który rozładowuje napięcie niestosownymi żartami, a także figurę pasywno-agresywnego teatralnego mistrza.

Szczerość pojawia się dopiero w finale, gdy jeden z duchów (Piotr Wawer jr) konfrontuje się z trudami własnego dzieciństwa. Twórcy otwierają przestrzeń do namysłu nad tym, czy potrafimy wyjść poza zapisane role i tworzyć własną opowieść. Wcześniej krążyliśmy wokół tematu mnożących się figur i terapeutycznych konwencji. Ostatnia historia odsłania najwięcej, choć pojawia się zbyt późno, by w pełni wybrzmiała.

Wchodzi duch
Koprodukcja Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie i Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

Koncepcja, scenariusz i dramaturgia: Weronika Szczawińska, Piotr Wawer jr
Reżyseria: Weronika Szczawińska
Scenografia, kostiumy: Marta Szypulska
Muzyka: Aleksandra Gryka
Reżyseria świateł: Monika Stolarska
Obsada: Milena Gauer, Agnieszka Giza-Gradowska, Marta Markowicz, Marcin Kiszluk, Wojciech Rydzio, Piotr Wawer (gościnnie)

Przewijanie do góry