Marina Otero konstruowała score do Fuck me leżąc w łóżku po operacji, teksty pisała w stanie fizycznego bólu, próby nadzorowała przez kamerkę. Zmuszona do odsunięcia się od grania we własnym spektaklu, nie pozostaje bierną obserwatorką.
Ostre, czerwone światło pochłania całą przestrzeń. Z głośników wybrzmiewa dramatyczna ballada. Piątka nagich mężczyzn schodzi z widowni na scenę, zaczynają tańczyć. Nie wykonują jednej choreografii, każdy rusza się we własnej dynamice. Ich kroki – wyskoki ze szpagatami, maszerowanie i death drops – odznaczają się wielką energią i siłą fizyczną. Tańczą na akord, powtarzając w zapętleniu swoje figury. Z prawej strony sceny wychodzi kobieta. Pobladła, porusza się powoli i z wyraźnym skrępowaniem, jakby każdy krok sprawiał jej trud. Trzyma się blisko ściany, unikając stawania w centrum sceny i w świetle reflektorów. Siada na krześle i przedstawia się jako Marina Otero, tancerka i reżyserka Fuck me – swojej autobiografii, w której nie wystąpi.
Wyświetla się wideo z archiwalnymi nagraniami tanecznych występów Otero z konkursów i spotkań rodzinnych. Jeden z performerów wciela się w reżyserkę, pozostali towarzyszą mu w spójnej choreografii o mocno erotycznym charakterze. W tekście popowej piosenki powtarzają się frazy Fuck me, fuck me, fuck me/in this life. Kampowość sceny sugeruje polityczne znaczenie seksualności u Otero. Przekazując swoje personalne doświadczenia poprzez cudze (męskie i sprawne fizycznie) ciało queeruje podział na prywatne i publiczne.
Dalej reżyserka przytacza historię, która miała być dla niej punktem wyjścia do stworzenia spektaklu. Opowiada, jak manipulowała swoją umierającą babcią, licząc, że ta wyjawi sekrety dziadka – wojskowego z marynarki (na cześć której nazwano Marinę). W tańcu miała przepracować uwikłania swojej rodziny w dyktaturę. W procesie uległa jednak poważnej kontuzji. Score konstruowała leżąc w łóżku, teksty pisała w stanie fizycznego bólu, próby nadzorowała przez kamerkę. Przez cały ten czas z nikim nie sypiała. Fuck me eksploruje niezaspokojoną potrzebę intymności w chorobie i niepełnosprawności. W jednej ze scen performerzy rekonstruują sytuację próby do spektaklu. Na nagraniu Otero tańczy swój ostatni taniec przed operacją; na żywo obserwuje go z dystansu. Mężczyźni wchodzą ze sobą w bliski kontakt fizyczny; reżyserka jest całkowicie wyłączona z tej sytuacji, mimo że na nagraniu to ona była w centrum.
Taktyka przyjęta przez Otero nie jest po prostu oddelegowaniem performansu ani zleceniem aktorom roli do odegrania. Jest w niej pewna okrutność – jak mówi sama reżyserka, jej potrzeba opowiadania o sobie na scenie jest wyłącznie narcystyczna. Nie ukrywa urazy, jaką budzi w niej utrata możliwości wystąpienia osobiście. Przeciwnie, pozwala swojej złości jątrzyć się, czyniąc z Fuck me nieco perwersyjną zemstę. Tancerze powtarzają serię upadków. W tym czasie Otero mówi, jak wykonując te same ruchy doznała urazu kręgosłupa. Wideo pokazuje jej występ, skany rentgenów i zdjęcia ze szpitala. Ciała tancerzy dalej kolejno uderzają o parkiet. Otero wpędzona w rolę obserwatorki buntuje się przeciw swojej bierności – nie schodzi ze sceny, otwarcie mówi o sobie i swoich doświadczeniach. Gra seksualizacją – siebie samej i występujących mężczyzn, odwracając patriarchalne i seksistowskie modele narracji. Gra też oczekiwaniami publiczności, przedstawiając siebie jednocześnie jako stereotypowo przeseksualizowaną latynoskę jak i kobietę cierpiącą, bierną i słabą. Odbiera widowni prawo do traktowania jej z litością.
W finale Otero staje w centrum. Designerski kostium zostawia rozpięty – czuje się w nim niekomfortowo, jej styl jest zdecydowanie bardziej przyziemny, swobodny, wolny. Performerzy na klęczkach przechodzą obok niej. Tutaj kończy się przebieg Fuck me. Ale jest jeszcze post scriptum. Po oklaskach mężczyźni schodzą ze sceny. Naga Marina Otero wraca sama zza kulis. Zaczyna biegać. Oznajmia, że będzie biec, dopóki cała publiczność nie wyjdzie. Zatacza coraz większe koła – wokół sceny, przez całą widownię, przebiegając w końcu przez foyer. Rozłamuje się obraz, który wcześniej skonstruowała. Fuck me miało premierę w 2020 roku, od tego czasu fizyczny stan Otero uległ zmianie. Wciąż performując swój stan z przeszłości zagarnia własne doświadczenie w szerszą narrację, łącząc autofikcję z komentarzem społecznym.
Fuck me
Międzynarodowy Festiwal w Buenos Aires (FIBA) 2020
Dramaturgia i reżyseria: Marina Otero
Asystentka reżyserki: Lucrecia Pierpaoli
Produkcja ogólna: Mariano de Mendonça
Przestrzeń i oświetlenie / Kierownictwo techniczne: David Seldes, Facundo David
Projekt przestrzeni i oświetlenia: Adrián Grimozzi
Projekt kostiumów: Uriel Cistaro
Projekt dźwięku i muzyka oryginalna: Julián Rodriguez Rona
Doradztwo dramaturgiczne: Martín Flores Cárdenas
Asystentka choreografki: Lucía Giannoni
Artysta wizualny: Lucio Bazzalo
Montaż techniczny materiałów audiowizualnych: Florencia Labat
Stylizacja kostiumów: Chu Riperto
Kostiumy: Adriana Baldani
Fotografia: M. Kedak, D. Astarita, A. Carmona, M. De Noia, M. Roa
Produkcja: Marcia Rivas
Produkcja wykonawcza: Mariano de Mendonça
Dystrybucja i koprodukcja: Otto Productions, TECUATRO, PTC Teatro
Obsada:
Augusta Chiappe
Juanfra López Bubica
Fred Raposo
Matías Rebossio
Miguel Valdivieso
Cristian Vega
Marina Otero
Data recenzji: 28.04.2026
Data spektaklu: 25.04.2026


