Zatarte ślady zbrodni doskonałej

Prawdziwa zbrodnia to twór niejednorodny, pozszywany z różnych elementów, w którym w równym stopniu widać zarówno zarys całości, jak i szwy.

Prawdziwa zbrodnia Michała Kmiecika w reżyserii Anny Rozmianiec, proponuje nam spektakl w konwencji true crime. Pomysł jest dobry: to historia rodziny, która po przeprowadzce do domu pod lasem traci życie w podejrzanych okolicznościach. Coś tu zawiniło – i tego należałoby poszukać. 

Zuzia (Zofia Tkocz), Anna (Maja Bartlewska) i Krzysztof (Rafał Hajdukiewicz) – zwykła rodzina, która przenosi się na przedmieścia Gorzowa Wielkopolskiego, do domu, w którym przyjdzie im umrzeć. Narrator/Stwór (Maciej Sikorski) opowiada nam tę historię, próbując cały czas dojść do sedna. A żeby do tego sedna dojść, całkiem często cofa się w czasie i w ten sposób odkrywa przed widzami, że to nie tylko ojciec był zły, ale matka też swoje za uszami miała. Ich rodzice również do najlepszych nie należeli. I tak idąc do tyłu (w spektaklu ten zabieg cofnięcia koła czasu podkreślany jest zarówno dźwiękiem jak i słowem), zawędrowaliśmy do samego aktu stworzenia świata, znanego z Ewangelii świętego Jana, czy Księgi Rodzaju. 

To nie jedyny gest symboliczny w spektaklu. Mamy również las, koło którego stoi dom. W lesie czai się zło, więc nie można iść z córką na spacer. Są zatrzymania akcji w pół zdania, podczas których odpala się stroboskop, a aktorzy krzyczą i wyginają się w spastycznie. No i sam Stwór, zostawiona w starym i ciemnym mieszkaniu maskotka Zuzi, która okazuje się kluczem do rozwiązania zagadki. Wystarczyło zgodzić się na podróż w mrok. 

Spektakl stoi w dziwnym rozkroku między teatrem młodzieżowym, a teatrem dla dorosłych – co potwierdza sam temat czy przekleństwa padające ze sceny. Gubi się przy tym we własnych założeniach – choć konwencja true crime jest dość wielofunkcyjna, to jednak tak silny metafizyczny sznyt jest już krokiem zbyt daleko w las. Nie prowadzi się tu bowiem śledztwa, bo i dowodów nie ma. Mamy historię ludzi niezbyt dobrych, których wychowali równie niezbyt dobrzy ludzie. Jak na Kmiecika przystało, mamy również złych kapitalistów – w tym przypadku pośrednika sprzedaży nieruchomości (Mirek Kucharski). Moją uwagę przyciągnęła scenografia (Kinga Dalska) – neony, które układają się w różne słowa, czy mobilne ścianki, które z łatwością stawały się oknem, okienkiem w żabce, zasłonami czy murkami. 

Śledztwo w Prawdziwej zbrodni nie dąży do odnalezienia winowajcy, próbuje za to napisać historię potencjalną, w której ta zbrodnia się nie wydarza. Bada ślady przemocy i krzywd, by oddać przyszłość poszkodowanym. 

Prawdziwa zbrodnia 
Teatr Lalek Pleciuga

Autor tekstu: Michał Kmiecik
Reżyserka: Anna Rozmianiec
Muzyka: Jakub Woźniak
Scenografia: Kinga Dalska
Reżyseria świateł: Prot Jarnuszkiewicz
Obsada: Maja Bartlewska, Rafał Hajdukiewicz, Mirek Kucharski, Maciej Sikorski, Zofia Tkocz

Data recenzji: 22.04.2026
Data spektaklu: 19.04.2026

Przewijanie do góry